Skip to content

Wywiad – #1 – Renata Dąbrowska

Renata Dąbrowska (ur. 1983), mieszka w Gdańsku. Od 2005 roku współpracuje z trójmiejskim oddziałem “Gazety Wyborczej”. Absolwentka Państwowej Wyższej Szkole Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Wielokrotna laureatka polskich konkursów fotografii prasowej: Grand Press Photo, BZ WBK Press Foto oraz Gdańsk Press Photo.

Dla mnie w fotografii najważniejsze są emocje, światło i kontrast sytuacyjny. Kiedyś na ulicy natknęłam się na leżący chleb. Zostałam tak wychowana, że chleb się szanuje. Sfotografowałam go pod moimi stopami, umieszczając buty w kadrze. I to dało ogromny kontrast. Unikam bycia dokumentalistką i pokazywania świata w obiektywny sposób. Nikt nie jest obiektywny – Renata Dąbrowska opowiada Bartkowi Bańce o swoich fotograficznych początkach i nie tylko.

Bartek Bańka: Kiedy po raz pierwszy miałaś aparat w ręku? Przypuszczałeś wtedy, że wszystko potoczy się właśnie w kierunku robienia zdjęć?

Renata Dąbrowska: Ten pierwszy, „małpkę” na film, który dostałam na pierwszą komunię, zgubiłam. Świadomie zaczęłam fotografować kolejnym, który kupiłam w wieku piętnastu lat. Mimo że nie można było na nim w pełni kontrolować ekspozycji, zaczęłam dostrzegać znaczenie światła. Widziałam światło wstając rano, widziałam światło rozmawiając z kimś. Jak przenika, jak się odbija, jakie tworzy kontrasty. Patrzyłam kadrem. Pierwszy w moim życiu profesjonalny aparat to była lustrzanka Minolty z jasnym obiektywem, w którym mogłam kontrolować głębię ostrości, czas otwarcia migawki. Dostałam ją na osiemnastkę od wujka.

Moi rodzice są rolnikami i przez całe lato, codziennie, późnym popołudniem – kiedy jak wiadomo jest najlepsze światło – doiłam krowy. Dogadywałam się więc z mamą, że przyjdę chwilę później, bo chcę robić zdjęcia. Chodziłam po polach i zachwycałam się światłem. Na początku były to tylko krajobrazy.

Robiłam bardzo dużo zdjęć na kolorowych negatywach, które kupowałam i wywoływałam w Rossmanie. Nie przebierałam ich i kiedyś zabrałam te albumy do Daniela Pacha, fotoreportera z Torunia. Nie wiedząc jak wygląda przegląd portfolio, chciałam pokazać wszystkie moje zdjęcia, zamiast wybrać 20 najlepszych. Pach, przerzucając pierwsze dwa albumy skwitował: „Widać, że masz oko”.

Fotografia była tylko hobby?

W Gazecie Pomorskiej oglądałam zdjęcia Lecha Kamińskiego – zwykłq codzienna fotografia prasowa, i wtedy postanowiłam, że zostanę fotoreporterem. Kiedy powiedziałam rodzicom, że chcę uczyć się fotografii, to zgodzili się, choć tata był załamany, że nie chcę zostać z nimi na wsi, że fotograf to nie jest porządny zawód…

Poszłam do policealnej szkoły „Fotomedia” w Sopocie. Od wykładowców dowiedziałam się, że mimo braku podstawowej wiedzy z kompozycji obrazu – trójpodział, mocne punkty – to właśnie na ich podstawie fotografuję.

Potem dostałam numer telefonu do Damiana Kramskiego, który wtedy był szefem foto w Gazecie Wyborczej. Przyjął mnie na staż. Już po miesiącu powiedziano mi, że chcą mnie na stałe i tak zaczęła się moja przygoda z profesjonalną fotografią.

Co jest dla Ciebie bodźcem do zrobienia zdjęcia, planujesz czy polujesz?

Jedno i drugie. Jeśli robię komuś portret, muszę się przygotować. Dowiedzieć się, kim jest ta osoba, czym się zajmuje, dlaczego mam ją sfotografować. Na podstawie tych informacji powinnam mieć pomysł na zdjęcia (powinnam, bo nie zawsze mam…). Ostatnio skupiam się na atmosferze, w której powstają zdjęcia. Ale też poluję: na światło, na ludzi – niech znajdą się w odpowiednim miejscu w kadrze, na kałużę, znak drogowy lub inny element krajobrazu, który dopowie lub urozmaici historię w tym zdjęciu. Jeśli robię portret to najpierw planuję, ale potem trochę poluję na sytuację kiedy fotografowana osoba jest naturalna i nie pozuje.

Co jest dla ciebie najważniejsze w zdjęciach?

Najważniejsze są emocje – te zawarte w obrazie i te, które on wywołuje. Fotograf może być spokojny i trzymać emocje na boku, co nie znaczy, że nie wkłada ich w swoje fotografie, a one wtedy same działają na odbiorcę. Bez emocji nawet najlepsze jakościowo i kompozycyjnie zdjęcia wykonane najdroższym aparatem, nie są nic warte.

Jak definiujesz talent u fotografa? I czy w ogóle istnieje?

No pewnie, że istnieje! Dawno temu usłyszałam, że talent to tylko 5% sukcesu – potrzeba jeszcze 95% ciężkiej pracy. I w Gazecie Wyborczej zrozumiałam, że trzeba ciężko pracować. Byłam najmłodsza, miałam kiepski aparat – załamałam się kiedy oglądałam świetne zdjęcia kolegów z redakcji. Ale warto docenić to, że ma się wokół dobrych współpracowników. Minęło tyle lat, a wciąż się od nich wiele uczę: luzu, pokory, fotografii i tego, że nie muszę być idealna. Warto prosić ludzi o pomoc przy edycji materiału, lub pokazać swoje zdjęcia i zapytać, co o nich sądzą.

Czym dla ciebie jest oryginalność w fotografii?

Dla mnie w fotografii najważniejsze są emocje, światło i kontrast sytuacyjny. Kiedyś na ulicy natknęłam się na leżący chleb. Zostałam tak wychowana, że chleb się szanuje. Sfotografowałam go pod moimi stopami, umieszczając buty w kadrze. I to dało ogromny kontrast. Unikam bycia dokumentalistką i pokazywania świata w obiektywny sposób. Nikt nie jest obiektywny.

Jakiego sprzętu używasz?

Nie mam szczególnego umiłowania do sprzętu, choć mam różne aparaty: Polaroida, Olympusa Mju2, Holgę, a kiedyś też Fuji x100s. Spośród nich tylko lustrzanka mnie nie ogranicza, dlatego mam zawsze przy sobie aparat z jakimś lekkim obiektywem. Nie mam czasu na cały proces ciemniowy, dlatego nie często fotografuję aparatem analogowym. Pracuję na cyfrze. Moim ulubionym jest Canon 5dm2 z obiektywem 24 1.4. Ten obiektyw jest świetny, bo nie wygina, nie ma winiety jest zdecydowanie lepszy w porównaniu z zoomem 24–70 2.8.

Lubię pracować lustrzanką z obiektywami stałoogniskowymi, ponieważ zapewniają fantastyczną jakość obrazu. Jednak ostatnio częściej sięgam po zoomy. Są w pracy reportera wygodniejsze. Mam też obiektyw do zdjęć makro, który pozwala przy portrecie podejść bliżej.

Jak widzisz siebie fotografującą w przyszłości?

Pierwsze dziesięć lat pracy w Gazecie było czymś niesamowitym! Wiele się nauczyłam, ciągle miałam uczucie, że uprawiam ten wymarzony zawód fotografa, a sukcesy w konkursach dają mi ogromną radość. Fotografia, od momentu, gdy byłam nastolatką „na roli”, była dla mnie największym prezentem od życia. Pozwoliła mi się w sobie zakochać i tak poukładać życie, żeby pójść za nią. Teraz są jeszcze inne rzeczy – codzienność i to co dzieje się po odłożeniu aparatu. Ale nie zamierzam się z nim rozstać i mam nadzieję, że tak będzie do końca.

Dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do powstania wywiadu t.j: Renata Dąbrowska, Marta Bednarska, Jakub Knera z Nowe idzie od morza.

 

Fot. Renata Dąbrowska www.renatadabrowska.com tel. 507 093 864

Fot. Renata D¹browska www.renatadabrowska.com tel. 507 093 864

Fot. Renata Dąbrowska www.renatadabrowska.com tel. 507 093 864

Fot. Renata D¹browska www.renatadabrowska.com tel. 507 093 864

Fot. Renata D¹browska www.renatadabrowska.com tel. 507 093 864

Fot. Renata Dąbrowska www.renatadabrowska.com tel. 507 093 864

Fot. Renata Dąbrowska www.renatadabrowska.com tel. 507 093 864

Fot. Renata D¹browska www.renatadabrowska.com tel. 507 093 864

Fot. Renata Dąbrowska www.renatadabrowska.com tel. 507 093 864

Fot. Renata D¹browska www.renatadabrowska.com tel. 507 093 864

Fot. Renata Dąbrowska www.renatadabrowska.com tel. 507 093 864

Fot. Renata Dąbrowska www.renatadabrowska.com tel. 507 093 864

Fot. Renata D¹browska www.renatadabrowska.com tel. 507 093 864

Fot. Renata Dąbrowska www.renatadabrowska.com tel. 507 093 864

Fot. Renata Dąbrowska www.renatadabrowska.com tel. 507 093 864

Fot. Renata D¹browska www.renatadabrowska.com tel. 507 093 864

Fot. Renata D¹browska www.renatadabrowska.com tel. 507 093 864

 

Napisz komentarz jako pierwszy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *